Poezja: Krew, krew, krew …
Dzbanecznik
Rosa nie zdołała zapanować jeszcze nad trawą
A dzbanecznik już uradowany smakowitą zabawą,
Szykuje worek swój na zdobycz
Zachcianki tyrana: mięsna słodycz.
Czerwona szyjka z gniewem wyzywa
Biedronkę, która jeszcze na liściu spoczywa.
Z błyskiem w oku i nadzieją,
Podstępem – żarcik pada i się śmieją.
Jednak chwilę później bestia atakuje
Tylko przypraw tu brakuje!
Stawy biedronki się od-stawiły
A krew ze łzami pokłóciły.
I biedronka spoczywa
Teraz w dzbaneczniku – nieżywa.
Gdy jej liść jeszcze się chwieje
Dzbanecznik z błyskiem w oku znowu ma nadzieję…
Na polu bitwy
Stoczona walka
Niepokój, zmiany losu, ekscytacje
Decyzje podejmowane w mgnieniu oka
Zmiana planów
Przeciwnik otoczony zakrwawioną armią
Burza mózgów
Przechyla się szala zwycięstwa
Wyścig o ruch ostatni
Broń, atak, intryga
Strzał wycelowany w serce królowej
Płonie obalona wieża przeciwnika
Morderca króla wciąż na wolności.
Tak właśnie grają ośmiolatki w szachy
dla Dr Joanny
Operacja
Spiesznie narzucić fartuch kredowy
I ruszyć dalej, oto pacjent nowy.
Celem: kształtować nos przez los zniekształcony
Chory nie widzi, we śnie pogrążony…
Nie widzi nożyczek jak się tulą z nosem,
Sterylnej sali z czujnym operatora głosem,
Narzędzi nie słyszy szczękania
Ani strzyknięcia chrząstki podczas nastawiania.
Wszyscy w milczeniu skupieni mają swe zajęcia,
Pomiędzy zegara tik-tak dokonano cięcia.
I znowu chrząstki się bawią dźwiękami,
Powoli uciszane, misternymi szwami…
